Widoki spod naszej uczelni.
Wylądowałyśmy w centrum handlowym na końcu świata razem z Marcinem, który tym razem stracił swoje super moce.. przez co wracaliśmy baaardzo długo do domu.
Dobrze, że wcześniej zjedliśmy syty i zdrowy posiłek :)
Mój nowy chłopak (najwyższy z wszystkich Hiszpanów) i ja na zakupach.
Najlepsze wina to te z Hiszpanii :)
Tym razem impreza w gronie koreańsko-węgiersko-włoskim :)
Oczywiście w Lolicie












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz