niedziela, 8 lutego 2015

Bardzo długi dzień..

Trzeba zrobić śniadanie, więc do sklepu (bo żeby ktoś mógł się lenić ktoś musi "dzidować")
Owoców i warzyw tu nie brakuje

Widoki spod naszej uczelni.
Wylądowałyśmy w centrum handlowym na końcu świata razem z Marcinem, który tym razem stracił swoje super moce.. przez co wracaliśmy baaardzo długo do domu.
Dobrze, że wcześniej zjedliśmy syty i zdrowy posiłek :)
Mój nowy chłopak (najwyższy z wszystkich Hiszpanów) i ja na zakupach.
Zaczyna się robić co raz cieplej nawet po 16 stopni :)
Najlepsze wina to te z Hiszpanii :)
..a jeszcze lepiej jak kosztują 1 euro.
Tym razem impreza w gronie koreańsko-węgiersko-włoskim :)
Oczywiście w Lolicie





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz