środa, 28 stycznia 2015

Ogarniamy życie

     Wstałyśmy wyjątkowo wcześnie (jedyny taki dzień), bo już około 9:00.. zazwyczaj o tej porze dopiero wracamy do mieszkania :p Jak ogarniać to ogarniać.. Byłyśmy w banku i hiszpańskim orange- oczywiście nawet tam nikt nie powiedział ani słowa w języku angielskim..-standard.
     Znalezienie naszego wydziału zajęło nam jakieś 12432543 godzin. Ale na miejscu ukazał się nam najpiękniejszy budynek w Corunie..
Nie to nie jest szpital psychiatryczny :) Tu spędzimy najprawdopodobniej całe nasze dnie, bo jakby się wszystkim wydawało (i nam też) jednak erasmus w Hiszpanii to nie tylko makarena :P Nasza koordynatorka nas nieco zniechęciła oznajmiając, że prawie wszystkie zajęcia mamy po hiszpańsku. Rano praktyki w szpitalach, później mała przerwa i powrót na zajęcia wykładowe i ćwiczenia (czasami nawet do 21:00). Zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce jak wszystko ruszy. Na szczęście z sal wykładowych po drugiej stronie budynku mamy widok na ocean, który jest jakieś 10 metrów dalej :)
     No a później to już standardowo- piwko, frytki i ośmiornice.

  Marcinowi bardzo smakowało :)

 Potem zasłużona siesta, bo wieczorem (albo raczej w nocy) impreza. Wygląda to tutaj trochę inaczej. Około 24:00 zaczyna się cokolwiek dziać, w sensie puby, bary itp. a większe cluby startują od ok. 2-3:00 nad ranem żeby zakończyć o 8-9:00 rano.
    Poznałyśmy dużo ludzi z erasmusa (zwłaszcza z Meksyku) ale też miejscowych :) Zapowiada się co raz lepiej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz