26.01.2015, 7:00 rano wyjazd do Warszawy z rodzicami. Cała droga przespana na tylnym siedzeniu, a już o 11:00 jesteśmy na miejscu. Lotnisko na Okęciu, przy wejściu czeka już na mnie Aga. Szybkie pożegnanie z rodzicami
i czekamy na nasz lot. Dwie godziny minęły nam bardzo szybko i już po odprawie (dopadła mnie kontrola osobista.. ), zestresowane czekałyśmy na nasz samolot. Jeszcze kilka Snapów i jesteśmy.
Liniami TAP Portugal lecimy do Lizbony. Ponad czterogodzinny lot umilił nam obiadek podany przez bardzo przystojnego Pana :)
I pyszny deserek <3
Widoki z okna piękne. Lot w chmurach :3
Po chwili Aga gotowa do spania więc ja zajęłam się sobą ;D
Czerwone winko i pokaz mody :)
Z góry Lizbona wyglądała przepięknie
Dotarłyśmy na malutkie, opustoszałe lotnisko
Znowu kilka Snapów i po godzince lecimy dalej. Nigdy nie widziałyśmy tak małego samolotu. Lecieliśmy w osiem osób (prawie jak prywatny ;D). Szybko się ściemniło, a my nie mogłyśmy oderwać wzroku zza okna :o
Zrobiłyśmy sobie drineczki, przynieśli nam kanapeczki
i tak po 1,5 godziny byłyśmy na miejscu- LA CORUNA!
Była już godzina 23:00 więc na autobus nie mogłyśmy liczyć. Wzięłyśmy taxówkę (same nowiutkie, białe auta), za którą zapłaciłyśmy 20E.. Chwilę później byłyśmy już na Plaza Espana pod naszym mieszkaniem. Zostawiłyśmy tylko rzeczy i poszłyśmy na spotkanie z Marcinem i nad ocean ;o
Ośmiornica (octopus).. myślę, że to lokalny przysmak, ponieważ można ją dostać wszędzie..
Nie radzę próbować- smakuje jak słona guma do żucia :P
Wracając do mieszkania przez kręte, wąskie uliczki nie napotykamy żywej duszy ani niczego otwartego. Po 21:30 można tylko spotkać miliony automatów, w których kupić można wszystko. Od batoników i czipsów do hamburgerów, wibratorów itp..
Szybkim krokiem do mieszkania i już do spania.
Pierwsza noc okazuje się straszna. w pokoju do przykrycia jedynie cieniutkie prześcieradło a temperatura myślę spadała do 5 stopni.. zimniej niż na dworze.
W mieszkaniach studenckich nie ma czegoś takiego jak grzejnik. Nie mam pojęcia jak Ci ludzie tu żyją. Wczoraj kupiłyśmy sobie mały grzejniczek elektryczny, który w sumie nie wiele daje i jakieś kocyki- mimo to obie zaczynamy już kaszleć.. Standard mieszkania jest do wytrzymania chociaż myślę, że na dniach zrobimy tu większe porządki..
Pozdrawiamy gorąco z La Coruni ii! BESOS!
C.D.N.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz